Wędkarz wkłada wymiarowego sandacza żywego do zanurzonej siatki i planuje wpisać go do rejestru dopiero na koniec dnia. Co robi źle?
Błędem jest tylko jedno: odkładanie wpisu. Tam, gdzie zezwolenie wprowadza obowiązek prowadzenia rejestru — art. 7 ust. 2a — określa ono również sposób jego prowadzenia, a większość okręgów wymaga wpisu niezwłocznie po zatrzymaniu ryby. Powód jest praktyczny: rejestr wypełniany na koniec dnia pozwalałby wymieniać zabrane ryby na okazalsze. Nieprowadzenie rejestru wbrew zezwoleniu jest wykroczeniem, art. 27a ust. 1 pkt 2 lit. b.
Sam sandacz w siatce błędem nie jest.
Regulaminy okręgów pozwalają przechowywać złowione ryby w stanie żywym w siatkach z miękkich nici, rozpiętych na sztywnych obręczach, zanurzonych w wodzie łowiska i mieszczących nie więcej ryb, niż wynosi limit dobowy .
Obowiązek uśmiercenia bezpośrednio po złowieniu jest wyjątkiem i zawsze ma podaną sytuację: dotyczy ryb łososiowatych i lipieni, połowu spod lodu, a w części okręgów także spinningu .
Sandacz do żadnej z tych grup nie należy. Nie jest też błędem zmierzenie ryby przed decyzją — przeciwnie, to pomiar decyzję rozstrzyga, bo wymiar ochronny sandacza wynosi 45 cm, § 6 ust. 1 pkt 14 .